Poniżej znajdują się informacje na temat sakramentów świętych:

1. Chrzest święty - sprawy kancelaryjne

2. Bierzmowanie

3. Eucharystia

4. Spowiedź święta

5. Namaszczenie chorych

6. Kapłaństwo

7. Małżeństwo - informacje dla narzeczonych (m. in. nauki przedślubne, Poradnia Życia Rodzinnego)

 

CHRZEST ŚWIĘTY

SPRAWY KANCELARYJNE

- rodzice, prosząc o chrzest dla swojego dziecka, powinni dostarczyć do kancelarii akt urodzenia dziecka z Urzędu Stanu Cywilnego

- chrzestnymi mogą być osoby, które są wierzącymi i praktykującymi katolikami (m. in. uczestniczą we mszy św. w niedziele i święta, przystępują do spowiedzi i Komunii św., żyją w sakramentalnym związku małżeńskim lub są stanu wolnego). Jeżeli mieszkaj poza Milówką lub Szarem powinni przedstawić ze swojej parafii zaświadczenie, że mogą pełnić funkcję rodziców chrzestnych

- sakrament chrztu św. udzielany jest w ostatnią niedzielę każdego miesiąca na mszy św. o godz. 11.30. W wyjątkowych sytuacjach, na prośbę rodziców, udzielany jest także w inny dzień po mszy św.

 

TRZEBA WIEDZIEĆ, ŻE ...

Rodzice są ważnym czynnikiem kształtowania przyjaźni ich dziecka z Bogiem i są za tę przyjaźń odpowiedzialni.

Także rodzice przynosząc swoje dziecko do chrztu, mieli wcześniej wiele okazji do „urzędowego” i „publicznego” wyznania swojej wiary. Tutaj jednak wyznanie to warunkuje chrzest ich dzieci. To, że wiara ich jest istotna, widać w wielu momentach celebracji chrztu dzieci.

Już w pytaniu o imię dziecka, tym kto woła, wzywa człowieka po imieniu, jest Bóg. Kiedy pyta się o imię, to nie po to tylko, aby odnotować je w odpowiednich księgach, ale przede wszystkim po to, aby w tym momencie rodzice zdali sobie sprawę, że ich dziecko wchodzi w szczególną relacje z Panem Bogiem, a oni za budowanie tej relacji w tym momencie stają się odpowiedzialni. Już sam wybór chrześcijańskiego imienia dla dziecka jest wyznaniem wiary rodziców.
Pierwsze pytanie, zaraz po pytaniu o imię jest pytaniem; „O  co prosicie Kościół Boży dla N”? Chociaż są trzy możliwe odpowiedzi, to każda z nich jest tą samą. Mówiąc, że prosi się o wiarę, czy o chrzest, w zasadzie prosi się o to samo.

Po co to pytanie?

Po to, by znów uświadomić rodzicom ich odpowiedzialność, po to, by znów wezwać ich do budowania tej relacji, która nawiązuje się między ich dzieckiem a Panem Bogiem. Poprzednie pytanie zostaje wzmocnione następnym: „Prosząc o chrzest dla swoich dzieci, przyjmujecie na siebie obowiązek wychowania ich w wierze, aby zachowując Boże przykazania, miłowały Boga i bliźniego, jak nas nauczył Jezus Chrystus. Czy jesteście świadomi tego obowiązku”?
Zaraz potem Kościół kieruje pytanie do chrzestnych: „Czy jesteście gotowi pomagać rodzicom w wypełnianiu ich obowiązku”? Na początek liturgii Kościół pyta w sposób jasny i żąda wyraźnej deklaracji od rodziców i rodziców chrzestnych. Jest bowiem rzeczą ważną, by uświadomić tym ludziom, że oni są świadkami tej relacji, tego przylgnięcia, które ma nastąpić miedzy Bogiem a dzieckiem. Oni zaś to przylgnięcie mają wspierać i podtrzymywać.

Sam moment chrztu poprzedza wyrzeczenie zła oraz wyznanie wiary, które kończy się bardzo znaczącym stwierdzeniem kapłana: „Taka jest nasza wiara. Taka jest wiara Kościoła, której wyznawanie jest naszą chlubą, w Chrystusie Jezusie, Panu naszym”. To osobiste wyznanie wiary, wyznanie wiary w prawdy chrześcijańskie przez rodziców i chrzestnych zostaje w ten sposób przyjęte i potwierdzone przez Kościół. Trzy pytania o wiarę odpowiadają udzielaniu chrztu w imię trzech osób Boskich.

Dalej mają miejsce obrzędy wyjaśniające: namaszczenie dziecka olejem krzyżma na szczycie głowy, wręczenie białej szaty i świecy. Często traktowane są one jako rzeczy dodatkowe i nieistotne, tymczasem w nich wszystkich chodzi o wiarę. Namaszczenie głowy jest wyrazem związku z Chrystusem kapłanem i królem. Czym jest kapłaństwo Chrystusa? Na podstawie Listu do Hebrajczyków, możemy powiedzieć, że Jezus Chrystus jest kapłanem, bo wszedł do przybytku nie ręką ludzką uczynionego (por. Hbr 9). Kapłanem zaś stał się przez to, że był posłuszny aż do śmierci (por. Hbr 10).

To namaszczenie, kapłańskie namaszczenie, kapłaństwo chrzcielne, które się tutaj zaczyna, jest wezwaniem do posłuszeństwa, a nie tylko wyjaśnieniem czym jest chrzest. Jest tym samym wezwaniem, które św. Paweł zawiera w Liście do Rzymian: proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej (Rz 12,1-2). To namaszczenie aż tyle znaczy i jest faktycznym wezwaniem do wiary i służby Bogu nie tylko w odniesieniu do nowo ochrzczonego dziecka, ale przede wszystkim do jego rodziców. Posłuszeństwo Bogu staje się główną drogą wychowania dziecka.

Czym jest biała szata? Przyobleczeniem w Chrystusa, a więc byciem, wezwaniem do stawania się bardziej Chrystusem, bardziej na wzór Chrystusa. Znaczące jest to, że białą szatę przygotowują i przynoszą rodzice i rodzice chrzestni. Wręczenie świecy bardziej odnosi się do rodziców, a mniej do dziecka. W pierwszym rzędzie do nich kierowane są słowa, że „podtrzymywanie tego światła powierza się wam, rodzice i chrzestni”. To jest wezwanie, by życie Boże w nim zapoczątkowane było rozwijane i rozdmuchiwane, ale jednocześnie jest to wezwanie do wiary samego ochrzczonego, bo skończy się rola rodziców, a przyjdzie rola osobistej odpowiedzialności za wiarę.

Źródło:
http://liturgia.wiara.pl/doc/2170547.Chrzest-wyznaniem-wiary


BIERZMOWANIE

  Sakrament bierzmowania może przyjąć raz w życiu każdy człowiek ochrzczony. Kandydat powinien być odpowiednio przygotowany, a przed przyjęciem bierzmowania powinien przystąpić do sakramentu pokuty. W Katechizmie Kościoła Katolickiego sprecyzowano, że powinien osiągnąć „wiek rozeznania”, czyli taki, w którym sam potrafi podejmować decyzje w sposób odpowiedzialny i dobrowolny.

• Szafarzem, czyli tym, który udziela bierzmowania, jest biskup. Może on, jeśli zachodzi taka potrzeba, upoważnić do tego także innych księży.

• Świadkiem bierzmowania może być osoba, która przyjęła wszystkie sakramenty wtajemniczenia chrześcijańskiego (chrzest, Eucharystię, bierzmowanie) i prowadzi życie zgodne z zasadami wiary. Zadaniem świadka jest troska o to, by bierzmowany wypełniał obowiązki wypływające z przyjęcia tego sakramentu. Dla podkreślenia związku z chrztem zaleca się, aby był nim jeden z rodziców chrzestnych - najlepiej ojciec dla chłopca, matka dla dziewczyny.

• Obrzęd sakramentu bierzmowania obejmuje: gest włożenia rąk, który oznacza błaganie o dar Ducha Świętego dla bierzmowanego; namaszczenie krzyżmem świętym (sporządzonym z oliwy i wonnego balsamu, poświęconym przez biskupa w Wielki Czwartek) przez nakreślenie znaku krzyża na czole, co symbolizuje wyciśnięcie znamienia, szczególnego znaku Ducha Świętego w duszy bierzmowanego. Jednocześnie biskup wypowiada słowa: „Przyjmij znamię daru Ducha Świętego”. Obrzęd kończy dialog biskupa z bierzmowanym: na słowa: „Pokój z Tobą” bierzmowany odpowiada: „I z duchem twoim”. Zastąpił on gest lekkiego uderzenia w policzek, symbolizujący pocałunek pokoju. W czasie namaszczenia świadek kładzie prawą rękę na ramieniu bierzmowanego.


Źródło:
http://liturgia.wiara.pl/doc/420734.Co-koniecznie-trzeba-wiedziec-o-bierzmowaniu

 


EUCHARYSTIA

Święta Uczta

Ciało Chrystusa! Tak, wierzę. Amen. Tylko tyle. A jednak w prostocie tej chwili mieści się bogactwo wielkich dogmatycznych traktatów i opasłe tomy zapisane przez teologów duchowości.

Święty Tomasz z Akwinu, za Arystotelesem przyjął, że wszystko ma swoją formę i materię. Forma to kształt, pewna idea rzeczy. Materia zaś tworzy tę rzecz, wypełnia formę treścią. Idąc tym śladem, teologowie definiujący obecność Jezusa pod postaciami chleba i wina mówią, że to co spożywamy podczas Eucharystii ma tylko formę chleba czy wina. Materią jest Ciało i Krew Pańska. Baranka Bożego zabitego za nasze grzechy. Gdy człowiek uświadomi sobie wielkość tego daru, nie powinien nigdy w obecności eucharystycznego Jezusa wstawać z klęczek, a przyjmować Go tylko z okazji największych świat. I przenigdy nie brać Go w swoje  brudne ręce.  A Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy powiedział: „Bierzcie i jedzcie”.

Najobszerniejsze wyjaśnienie, czym jest Eucharystia znajdujemy w szóstym rozdziale Ewangelii Jana. Jezus wyjaśnia jej sens, zanim ją jeszcze ustanowił. Pretekstem było dokonane przed chwilą rozmnożenie chleba w Kafarnaum. Świadkom przypominało cud nakarmienia Izraela manną na pustyni. Wychodząc od tego Jezus pozwala im spojrzeć szerzej. „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu” (J 6,32-33). „Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie” (J 6,35). „Jam jest chleb życia.  Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata” (6,48-51).

Uważny czytelnik zauważa w tych tekstach pewną gradację. Najpierw Jezus mówi o sobie jako chlebie bez wnikania w szczegóły. Dopiero ostatnie zdanie Jego wypowiedzi nawiązuje do tego, co wydarzy się w Wieczerniku i na Golgocie. A do sedna dochodzi dopiero w następnym pouczeniu: „Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił - nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki” (J 6,54-58).

Adorować? Nic w tym złego. Ale przede wszystkim: bierzcie i jedzcie. Dzięki temu pokarmowi będziecie ze mną złączeni. To jest wasz pokarm na drodze do niebieskiej ojczyzny. On daje wam życie. Życie, które nie skończy się nigdy.
Mogłoby się wydawać, że w momencie przyjęcia Komunii pozostaje przestać widzieć wszystko, co dzieje się dookoła i tylko kontemplować wielkość Bożego daru. Nie. Łacińskie słowo „communio” znaczy wspólnota. Wspólnota z Bogiem. Ale też z braćmi. Komunia to uczta jedności. Pisze św. Paweł: „Ponieważ jeden jest chleb, przeto my, liczni, tworzymy jedno Ciało. Wszyscy bowiem bierzemy z tego samego chleba” (1Kor 10,17). Przyjęcie Ciała Pańskiego nie powinno mnie zamykać w osobistej relacji z Bogiem. Raczej otwierać na braci przystępujących do tego samego Pańskiego stołu. Zewnętrznym wyrazem tej jedności jest śpiew.  Pieśni, które dobrze dobrane i pięknie wykonane pomagają wszystkim przeżyć tajemnice Boga z nami i w nas. I dobrze, jeśli po zakończeniu rozdawania Komunii wszyscy wspólnym śpiewem jeszcze raz dziękują Bogu za ten niezwykły dar.

Zrozumieniu Eucharystii sprzyja czytelność znaków. Dlatego dobrze, jeśli najczęściej jak to możliwe kapłani rozdają Komunię pod dwiema postaciami. W każdej obecny jest cały Chrystus. Ale przecież uczta domaga się pokarmu i napoju. Łatwiej uzmysłowić sobie wtedy, jak bardzo tego duchowego pokarmu potrzebujemy. Nie warto też kruszyć kopii o to, czy można, czy nie można Komunii przyjmować na rękę. Prawdą, jest, że i w jeden, i drugi sposób Komunia przez wieki była przyjmowana. Przyjmowanie Jezusa na rękę chyba lepiej pokazuje Jego wielką pokorę i prostotę. Bardziej też akcentuje wielką godność chrześcijanina, powołanego do udziału w tej niezwykłej uczcie. Zaś przyjmowanie Ciała Pańskiego wprost do ust akcentuje wielki szacunek dla obecnego w Najświętszym Sakramencie Jezusa. Ale nie znaczy to, że przyjmujący Ciało Pańskie na rękę nie szanują Jezusa.

Podobnie jest z najgłośniej ostatnio dyskutowanym problemem: Komunia na stojąco czy na klęcząco? To fałszywa alternatywa. Prawdziwa powinna brzmieć: komunia na klęcząco czy Komunia przyjmowana w procesji. Wszyscy wierni oddali już cześć Jezusowi obecnemu w Eucharystii, gdy klęczeli przy słowach: „Oto Baranek Boży”. Procesja, z tak przez niektórych wyśmiewanym przyklęknięciem przed przyjęciem Komunii świętej jest przypomnieniem tego, o czym mówił Jezus: że Jego Ciało jest pokarmem wędrujących do niebieskiej ojczyzny; do nowej Ziemi Obiecanej.

Te kwestie nie mogą przesłonić tego, co najistotniejsze: Bóg złożył siebie samego w nasze ręce. Stał się naszym duchowym pokarmem, byśmy zjednoczeni z Nim ziemię już dziś czynili cząstką nieba, a kiedyś osiągnęli szczęśliwą wieczność. Tę i podobne prawdy przypomina celebrans w modlitwie po Komunii. A my, potwierdzając jego modlitwę swoim „Amen”, zobowiązujemy się traktować na serio płynące z niej wyzwanie.
Uczta się kończy. Teraz pozostaje najtrudniejsze. Trzeba zejść z nieba na ziemię.


Źródło:
Artykuł  A. Macura dodane 21.09.2011 10:06 http://liturgia.wiara.pl/doc/948016.Swieta-uczta
 

SPOWIEDŹ ŚWIĘTA

 

O znaczeniu spowiedzi dla życia chrześcijańskiego mówił papież Franciszek podczas audiencji ogólnej
Przez sakramenty wtajemniczenia chrześcijańskiego, chrzest, Eucharystię i bierzmowanie człowiek otrzymuje nowe życie w Chrystusie. Ale, wszyscy o tym wiemy życie to nosimy „w naczyniach glinianych” (2 Kor 4,7), nadal podlegamy pokusie, cierpieniu i śmierci i z powodu grzechu możemy nawet utracić nowe życie. Dlatego Pan Jezus chciał, aby Kościół kontynuował swoje zbawcze dzieło także wobec swoich członków, zwłaszcza poprzez sakrament pojednania oraz namaszczenia chorych, które można połączyć pod nazwą „sakramentów uzdrowienia”. Sakrament pojednania jest "sakramentem uzdrowienia". Kiedy idę do spowiedzi, to pragnę się uleczyć, uleczyć moją duszę, serce, z powodu czegoś niedobrego, czego się dopuściłem. Biblijny obraz, który wyraża to najlepiej w ich głębokim powiązaniu, to wydarzenie przebaczenia i uzdrowienia paralityka, gdzie Pan Jezus objawia się równocześnie jako lekarz dusz i ciał (por. Mk 2,1-12; Mt 9,1-8; Łk 5,17-26).

1. Sakrament Pokuty i Pojednania, który nazywamy też spowiedzią, wypływa bezpośrednio z tajemnicy paschalnej. Bowiem w wieczór Zmartwychwstania Pan ukazał się uczniom zamkniętym w Wieczerniku i powitawszy ich „Pokój wam”, tchnął na nich i powiedział: „Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane” (J 20,21-23). Ten fragment ukazuje nam głębszą dynamikę zawartą w tym sakramencie. Nade wszystko fakt, że odpuszczenie grzechów nie jest czymś, co możemy dać sobie sami, nie mogę powiedzieć "odpuszczam sobie grzechy". O przebaczenie prosimy drugą osobę, a w spowiedzi prosimy Jezusa o przebaczenie. Przebaczenie nie jest wynikiem naszych wysiłków, ale jest darem Ducha Świętego, który napełnia nas obmyciem miłosierdzia i łaski, nieustannie wypływającego z przebitego serca Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego. Ponadto przypomina nam, że tylko jeśli damy się pojednać w Panu Jezusie z Ojcem i z braćmi, to możemy być naprawdę w pokoju. To odczuwamy wszyscy, kiedy udajemy się do spowiedzi, z ciężarem w duszy, odrobiną smutku. A kiedy odczuwamy przebaczenie Jezusa, to jesteśmy w pokoju, z tym pokojem duszy, bardzo pięknym, którym tylko Jezus może obdarować, tylko On.

2. Z biegiem czasu sprawowanie tego sakramentu przeszło z formy publicznej, bo na początku grzechy wyznawano publicznie - do osobistej i poufnej. Nie może to jednak prowadzić do utraty kościelnego charakteru, stanowiącego jego kontekst życiowy. To bowiem wspólnota chrześcijańska jest miejscem w którym uobecnia się Duch odnawiający serca w miłości Boga i czyniący wszystkich braci jedno w Chrystusie Jezusie. Właśnie dlatego nie wystarcza prośba o przebaczenie w swoim umyśle i sercu, ale trzeba z ufnością i pokorą wyznać swoje grzechy słudze Kościoła. W sprawowaniu tego sakramentu kapłan nie reprezentuje jedynie Boga, lecz całą wspólnotę, która rozpoznaje siebie w słabości każdego ze swych członków, która ze wzruszeniem wysłuchuje jego skruchy, która się z nim jedna oraz dodaje mu otuchy i towarzyszy na drodze nawrócenia a także dojrzewania ludzkiego i chrześcijańskiego.

Ktoś może powiedzieć: ja spowiadam się jedynie Bogu. Tak, to prawda, możesz powiedzieć: "wybacz mi Boże!", i wyznać twoje grzechy. Ale nasze grzechy wymierzone są także przeciw naszym braciom, przeciw Kościołowi i dlatego trzeba prosić o wybaczenie grzechów braci i Kościół w osobie kapłana. Jednak ktoś powie: "Ojcze, ja się wstydzę". Także wstyd jest dobry. To zdrowo mieć trochę wstydu, bo wstyd jest także zbawienny. Kiedy bowiem ktoś nie ma wstydu, to w mojej ojczyźnie mawiamy, że jest bezwstydnikiem. Wstyd jest dla nas także czymś dobrym, bo czyni nas pokorniejszymi. A kapłan przyjmuje to wyznanie grzechów z miłością i czułością i przebacza w imię Boga. Także z ludzkiego punktu widzenia, aby nam ulżyć, dobrze rozmawiać z bratem i wyznać kapłanowi te sprawy, które tak bardzo ciążą nam na sercu, a człowiek odczuwa ulgę wobec Boga, Kościoła i brata. Nie lękajcie się spowiedzi! Ktoś stojąc w kolejce do spowiedzi odczuwa wszystko to, co mu ciąży na sercu a także wstyd, żeby się wyspowiadać. Kiedy skończy się spowiedź odchodzi wolny, wspaniały, odczuwając przebaczenie, nieskalany, szczęśliwy. To właśnie jest piękno spowiedzi! Chciałbym wam zadać pytanie, na które niech każdy z was odpowie w swoim sercu: kiedy po raz ostatni się spowiadałem? Czy dwa dni temu? dwa tygodnie? dwa lata? dwadzieścia lat? czterdzieści lat? Niech każdy sobie policzy. Niech każdy zapyta siebie: kiedy spowiadałem się po raz ostatni? Minęło wiele czasu. Nie trać ani dnia. Śmiało idź się wyspowiadać! Kapłan będzie dla ciebie dobry. Jest tam też Pan Jezus, który jest lepszy, niż księża! Jezus ciebie przyjmie z wielką miłością! Bądź dzielny i śmiało idź się wyspowiadać.

Drodzy przyjaciele, sprawowanie sakramentu pojednania oznacza bycie otoczonym serdecznym uściskiem: jest to uścisk nieskończonego miłosierdzia Ojca. Przypomnijmy sobie tę przepiękną przypowieść o synu, który odszedł z domu z pieniędzmi jakie należały się jemu w spadku, roztrwonił je wszystkie, a kiedy nic nie zostało postanowił powrócić do domu, ale nie jako syn, lecz sługa. Było w nim wielkie poczucie winy i wstydu. Niespodzianką było to, że kiedy zaczął prosić o przebaczenie, ojciec nie pozwolił mu mówić, lecz objął go, ucałował i wyprawił ucztę. Mówię wam, za każdym razem, kiedy się spowiadamy, Bóg nas obejmuje w uścisku, wyprawia ucztę. Podążajmy tą drogą. Niech Pan wam błogosławi.

Źródło:
http://liturgia.wiara.pl/doc/1890689.Franciszek-o-spowiedzi

 


NAMASZCZENIE CHORYCH

 

Katecheza papieża Franciszka o namaszczeniu chorych z 27 lutego 2014.

Dzisiaj chciałbym wam powiedzieć o sakramencie namaszczenia chorych, który pozwala nam namacalnie dotknąć współczucia Boga. W przeszłości był on nazywany „ostatnim namaszczeniem”, ponieważ był pojmowany jako duchowa pociecha w bezpośredniej bliskości śmierci. Natomiast kiedy mówimy o „namaszczeniu chorych” łatwiej nam poszerzyć spojrzenie na doświadczenie choroby i cierpienia w perspektywie Bożego miłosierdzia.

1. Istnieje pewien obraz biblijny wyrażający w całej głębi tajemnicę ukazującą się w namaszczeniu chorych: jest to przypowieść o Miłosiernym Samarytaninie w Ewangelii św. Łukasza (10,30-35). Ilekroć sprawujemy ten sakrament, Pan Jezus w osobie kapłana staje przy tych, którzy cierpią i są poważnie chorzy, lub w starszym wieku. Przypowieść powiada, że Miłosierny Samarytanin zatroszczył się o człowieka cierpiącego, zalewając jego rany oliwą i winem. Olej każe nam myśleć o tym oleju, który jest święcony co roku przez biskupa w Wielki Czwartek podczas Mszy św. Krzyżma, właśnie ze względu na namaszczenie chorych. Natomiast wino jest znakiem miłości i łaski Chrystusa wypływających z daru Jego życia dla nas i wyrażających się w całym swym bogactwie w życiu sakramentalnym Kościoła. Wreszcie osoba cierpiąca powierzona jest właścicielowi gospody, aby mógł się nią dalej opiekować, nie bacząc na wydatki. Ale kim jest ten właściciel gospody? To Kościół, wspólnota chrześcijańska, to my, którym każdego dnia Pan Jezus powierza cierpiących na ciele i na duchu, abyśmy mogli nadal wylewać na nich bez ograniczeń całe Jego miłosierdzie i Jego zbawienie.

2. Nakaz ten jest podkreślony wyraźnie i dokładnie w Liście św. Jakuba, gdzie się zaleca, jak słyszeliśmy: „Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana. A modlitwa pełna wiary będzie dla chorego ratunkiem i Pan go podźwignie, a jeśliby popełnił grzechy, będą mu odpuszczone”(5,14-15). Jest to zatem praktyka, która istniała już w czasach apostolskich. Jezus w istocie nauczał swoich uczniów, aby tak jak On szczególnie miłowali chorych i cierpiących i przekazał im zdolność i zadanie, by nadal udzielali w Jego imię i według Jego serca ulgę i pokój, poprzez specjalną łaskę tego sakramentu. Nie powinno to nas jednak prowadzić do obsesyjnego poszukiwania cudu lub domniemania, że zawsze i tak czy inaczej możemy zyskać uzdrowienie, ale jest to pewność obecności Jezusa przy osobie chorej, także starszej, bo każdy, kto ukończył 65 lat może otrzymać ten sakrament. To Jezus przy nas staje. Czasami, kiedy ktoś jest chory i proponujemy, by wezwać księdza, słyszymy czasami. "nie, bo przyniesie nieszczęście, czy chory się przestraszy"- Jest bowiem taka mentalność, że zaraz po księdzu przyjdą pracownicy przedsiębiorstwa pogrzebowego, a to nie jest prawdą. Kapłan przybywa po to, aby pomóc choremu, czy osobie starszej. Z tego względu tak bardzo ważne jest odwiedzanie chorych przez księży. Trzeba księdza poprosić, żeby przyszedł do domu i udzielił namaszczenia, błogosławieństwa, bo to sam Jezus przybywa, aby podnieść chorego na duchu, obdarzyć nowymi siłami, nadzieją, żeby jemu pomóc, ale także aby odpuścić mu grzechy. Jest to niezwykle piękne. Nie myślcie, że jest to jakieś tabu, bo zawsze warto wiedzieć, że w chwili cierpienia i choroby nie jesteśmy sami.

Drodzy przyjaciele, dobrze wiedzieć, że w chwili bólu i choroby nie jesteśmy sami: kapłan i osoby obecne podczas namaszczenia chorych reprezentują w istocie całą wspólnotę chrześcijańską, która jako jedno ciało gromadzi się wokół chorego i jego rodziny, podsycając w nich wiarę i wspierając ich modlitwą i braterską serdecznością. Ale największa pociecha wypływa z faktu, że w sakramencie obecnym staje się sam Pan Jezus, który bierze nas za rękę, obdarzając jakby pieszczotą i przypomina nam, że teraz do Niego należymy i że nic - nawet zło i śmierć – nie może nas nigdy odłączyć od Niego. Miejmy ten zwyczaj wzywania kapłana, aby naszym poważnie chorym i osobom starszym udzielił tego sakramentu, tej pociechy, mocy Jezusa, by śmiało iść dalej. Czyńmy to! Dziękuję.


Źródło:
http://liturgia.wiara.pl/doc/1899702.Chrystus-pochyla-sie-nad-cierpiacym

 

KAPŁAŃSTWO

Ks. Michał Kaszowski

Przez sakrament chrztu stajemy się członkami Kościoła; ludu Bożego i Mistycznego Ciała Chrystusa. Przez sakrament bierzmowania Zbawiciel wyznacza nam i równocześnie uzdalnia nas do nowych zadań związanych z budowaniem Kościoła. Podobnie i sakrament święceń kapłańskich, uzdalnia do bardzo ważnej dla życia i wzrostu Kościoła posługi, przez którą równocześnie oddawana jest chwała Bogu.
1. Jakie zadania zlecone przez Chrystusa apostołom maję wypełniać również kapłani? (Mt 28,18-20; Łk 22,19; J 20,22-23)

Zbawiciel wybrał dwunastu najbliższych swoich współpracowników - apostołów, którym, zlecił dzieło przekształcania świata w królestwo Boże, wyzwolone z mocy grzechu i szatana, a oddane Bogu i uświęcone. Dlatego też nakazał im głosić Ewangelię wszelkiemu stworzeniu (por. Mt 28,18-20), sprawować Eucharystię na Jego pamiątkę (por. Łk 22,19) oraz odpuszczać grzechy (por. J 20,22-23). Również kapłani mają troszczyć się o królestwo Boże, czyli mają budować Kościół, Mistyczne Ciało Chrystusa, a przez to przyczyniać się do zbawienia świata i do uwielbienia Boga. Tak jak apostołowie, kapłani powołani są do głoszenia światu Ewangelii Jezusa Chrystusa, do szafowania sakramentami, głównie zaś - do sprawowania Eucharystii oraz udzielania rozgrzeszenia.

2. Ile jest stopni kapłaństwa?

Od końca I wieku Kościół zna trzy stopnie kapłaństwa hierarchicznego: diakonat, prezbiterat i biskupstwo. Obecnie, zanim kandydat przyjmie święcenia diakonatu, następuje tzw. admissio, czyli włączenie go do stanu duchownego, a jeszcze wcześniej - udzielenie posługi lektoratu i akolitatu. Wszyscy ochrzczeni mają udział w tzw. powszechnym lub królewskim kapłaństwie. Różni się jednak ono od kapłaństwa hierarchicznego i nie jest jednym z jego stopni.

3. Jakich darów udziela sakrament święceń? (1 Tm 4,14; 2 Tm 1,6)

Każde ze święceń: diakonat, prezbiterat i biskupstwo, wyciska odrębny charakter sakramentalny i tym samym w szczególny sposób upodabnia człowieka do Chrystusa Kapłana, Proroka i Pasterza. W tej potrójnej funkcji Chrystusa - kapłańskiej, prorockiej, zwanej inaczej nauczycielską, i pasterskiej, czyli królewskiej - ma udział każda wyświęcona osoba. Przez charakter sakramentalny wyświęcony należy w szczególny sposób do Chrystusa i do Jego Kościoła. Istotą życia kapłańskiego powinno zatem być współdziałanie z Chrystusem ofiarującym się, nauczającym i kierującym świat ku Ojcu. „Prezbiterzy bowiem przez święcenia i misję, otrzymywaną od biskupów, zostają wyniesieni do służenia Chrystusowi Nauczycielowi, Kapłanowi i Królowi, uczestnicząc w Jego posłudze, dzięki której Kościół, tutaj na ziemi, nieustannie rośnie jako Lud Boży, ciało Chrystusa i Świątynia Ducha Świętego” (DK 1). Kapłani „poświęceni Bogu nowym sposobem w momencie przyjęcia święceń, stają się żywymi narzędziami Chrystusa Wiecznego Kapłana, aby mogli kontynuować przez wieki Jego przedziwne dzieło, które skutecznością z wysoka odnowiło cały rodzaj ludzki” (DK 12). Każde ze święceń kapłańskich uintensywnia również życie Boże w człowieku i udziela łask potrzebnych do wypełniania różnych zadań związanych z kapłańską posługą. Tego zespolenia z Chrystusem Kapłanem, Prorokiem i Pasterzem, uintensywnienia życia Bożego oraz udzielenia różnych darów dokonuje Duch Święty udzielany w sakramencie święceń.

4. Dlaczego kapłanów obowiązuje życie w celibacie? (Mt 19,12)

Kościół zachodni nakłada na swoich kapłanów obowiązek zachowania celibatu, czyli bezżeństwa. Oprócz względów praktycznych wiele racji teologicznych przemawia za stałym utrzymaniem tej praktyki. Przez bezżeństwo kapłan ma upodobnić się do Jezusa Chrystusa, który nie zawarł małżeństwa, lecz poświęcił się wyłącznie pracy apostolskiej. Celibat ma być znakiem, że kapłan związany jest i oddany nie tylko jednej osobie lub swojej rodzinie, lecz wspólnocie Kościoła, podobnie jak Chrystus, który - ściśle zjednoczony ze swoim Mistycznym Ciałem, Kościołem - stale się o niego troszczy, ożywia go i umacnia. Przez „celibat zachowywany ze względu na Królestwo Niebieskie prezbiterzy są poświęceni Chrystusowi z nowych i wyjątkowych powodów, łatwiej niepodzielnym sercem trwają przy Nim, z większą swobodą w Nim i przez Niego poświęcają się służbie Boga i ludzi, sprawniej służą Jego Królestwu i dziełu nadprzyrodzonego odrodzenia i stają się w ten sposób zdatniejszymi do przyjęcia szerszego ojcostwa w Chrystusie... Stają się oni ponadto żywym znakiem tego przyszłego świata, obecnego już przez wiarę i miłość, w którym synowie zmartwychwstania ani nie wychodzą za mąż, ani się żenią” (DK 16). Życie w celibacie nie może jednak wypływać z pogardy dla małżeństwa, które przecież jest również sakramentem, drogą do świętości i stanowi także jedną z form budowania Kościoła.

5. Dlaczego kobiety nie przyjmują święceń kapłańskich?

Stała praktyka Kościoła nieudzielania święceń kapłańskich kobietom nie wynika z pogardy dla nich ani z przekonania, że są gorsze od mężczyzn. Głównym argumentem przemawiającym za podobną praktyką jest to, że Chrystus nie powołał żadnej kobiety do grona apostołów. Jezus nie zrobił tego, chociaż wcale nie gardził niewiastami, i w wielu wypadkach, ku wielkiemu zgorszeniu otoczenia, traktował je inaczej niż wymagały tego utarte formy kulturowe, zwyczaje i uprzedzenia. I tak np. Jezus rozmawiał z Samarytanką, co nawet ją samą zdziwiło, gdyż żaden Żyd nie zdobyłby się na coś podobnego (por. J 4,7-9.27); pozwolił kobiecie, prowadzącej w mieście grzeszne życie, oblewać łzami swoje stopy, wycierać je włosami, całować i namaszczać olejkiem, co wywołało oburzenie otoczenia (por. Łk 7,36-50); godził się na to, by kobiety chodziły z Nim i apostołami i pomagały im (por. Łk 8,1-3); potrafił dać za wzór do naśladowania kobietę, ubogą wdowę (por. Łk 21,1-4). A jednak, pomimo szacunku do kobiet, pomimo tego, że Jezus nimi nie gardził, że potrafił przełamywać różne uprzedzenia i zwyczaje wynikające z kultury Wschodu, nie powołał żadnej niewiasty do grona apostołów. Z tego też względu Kościół nie udziela kobietom święceń kapłańskich, chociaż przypomina im o konieczności aktywnego apostołowania, wynikającego z przyjęcia sakramentu chrztu i bierzmowania, z udziału w tzw. powszechnym kapłaństwie ludu Bożego.

Źródło:
http://liturgia.wiara.pl/doc/420755.Sakrament-kaplanstwa-w-pytaniach-i-odpowiedziach/2


MAŁŻEŃSTWO

 

SPRAWY KANCELARYJNE

* Narzeczeni powinni:

   - zarezerwować w kancelarii wcześniej termin ślubu (obecnie można już na 2017 rok)

   - uczestniczyć w naukach przedślubnych

W Milówce w 2016 roku odbywają się one w lutym, maju, sierpniu i październiku przez cztery kolejne niedziele. Rozpoczęcie w pierwszą niedzielę danego miesiąca o godz. 15.00 w nowej salce katechetycznej.

Można też wybrać inne formy i miejsca nauk przedślubnych - Zobacz na stronie

 - trzy miesiące przed ślubem w kancelarii spisać protokół przedmałżeński

Należy wtedy przynieść: 1) świadectwo chrztu z adnotacją o bierzmowaniu - jeżeli chrzest był poza Milówką (jest ono ważne 6 miesięcy) 2) świadectwo z ostatniej klasy szkoły średniej lub zawodowej, na którym jest ocena z religii 3) dowód osobisty

- jeżeli będzie to ślub konkordatowy należy dostarczyć dokumenty z Urzędu Stanu Cywilnego

Ważna uwaga: jeżeli są jakieś sytuacje nietypowe, brakuje jakichś dokumentów, to proszę szczerze porozmawiać z księdzem, a na pewno znajdzie się dobre rozwiązanie. Chcemy w takich sytuacja również służyć pomocą. Nie ma sytuacji bez wyjścia :)

 

PORADNIA ŻYCIA RODZINNEGO

Dyżur doradcy w każdy pierwszy piątek miesiąca w godz. 16.00-17.00

W pozostałe piątki - po wcześniejszym zgłoszeniu telefonicznym

Doradcy:

p. Katarzyna Morzy tel. 505 682 499 i p. Monika Figura  tel. 694 143  829

 

TRZEBA WIEDZIEĆ, ŻE...

Małżeństwo chrześcijan, choć jest oparte na tym, co naturalne w człowieku, sięga w rzeczywistość nadprzyrodzoną i tylko w takim horyzoncie może być do końca zrozumiałe. Dla zawierających je staje się nie tylko sposobem na życie, ale drogą do coraz pełniejszego zjednoczenia z Bogiem, droga do świętości.

Małżeństwo jest rzeczywistością wielowymiarową. Patrzeć na nie możemy jako na coś naturalnego, to znaczy wynikającego z natury człowieka, z tego, kim jesteśmy. Ale możemy również na małżeństwo dwojga chrześcijan spojrzeć z perspektywy nadprzyrodzonej: mówimy wówczas o małżeństwie jako o sakramencie.

Powołanie do szczególnego rodzaju wspólnoty mężczyzny i kobiety jest wpisane w naszą strukturę osobową. Odwoływał się do tego Chrystus, gdy wyjaśniał swoim słuchaczom, iż „od początku” małżeństwo posiadało pewne cechy i przywileje, między innymi nierozerwalność. W momencie stworzenia Bóg zapragnął, aby Adam i Ewa byli dla siebie nawzajem pomocą, nie tylko w wymiarze praktycznym, ale przede wszystkim na płaszczyźnie realizacji swojego człowieczeństwa. Jan Paweł II w Liście „Mulieris Dignitatem” pisał: „Niewiasta jest drugim we wspólnym człowieczeństwie. Od początku jawią się jako, co oznacza wyjście z pierwotnej samotności człowieka, w której nie znajdował on (por. Rdz 2,20). Czy chodzi tu tylko o w działaniu, w (por. Rdz 1,28 ). Z pewnością chodzi o towarzyszkę życia, z którą mężczyzna jako z żoną może połączyć się, stając się z nią i opuszczając swego (por. Rdz 2,24).” (MD 6)

Pierwotna i naturalna wspólnota mężczyzny i kobiety została zraniona przez grzech. Skutki odwrócenia się od Boga naruszyły nie tylko wewnętrzną relację każdego człowieka ze Stwórcą, ale również zostawiły ślad w postaci zerwania jedności między ludźmi. Ukazuje to już opis z Księgi Rodzaju. „Mężczyzna odpowiedział: Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem.” (Rdz 3, 12) Została zniszczona solidarność tych dwojga, otwarto drogę do chronienia własnego życia kosztem drugiej osoby. Od czasu grzechu pierworodnego „każdy człowiek doświadcza zła wokół siebie i w sobie samym. Doświadczenie to dotyka również relacji między mężczyzną i kobietą. We wszystkich czasach ich związek jest zagrożony niezgodą, duchem panowania, niewiernością, zazdrością i konfliktami, które mogą doprowadzić aż do nienawiści i zerwania go. Ten nieporządek może ujawniać się z mniejszą lub większą ostrością, może też być bardziej lub mniej przezwyciężany, zależnie od kultury, epoki i konkretnych osób; wydaje się jednak, że ma on charakter powszechny.” (KKK 1606)

Uświadomienie sobie tych faktów może prowadzić do wniosku, który Apostołowie wyrazili wobec Jezusa: „Jeśli tak ma się sprawa człowieka z żoną, to nie warto się żenić.” (Mt 19, 10) W odpowiedzi Chrystus przyznał, że są tacy, którzy z różnych powodów nie są w stanie zawrzeć małżeństwa, są też nieliczni, którym objawiona jest w sercu tajemnica celibatu ze względu na Królestwo Niebieskie. Lecz obok tych wąskich grup jest przeważająca liczby tych, którzy są wezwani i zdolni do zbudowania rodziny. „Bóg w swoim miłosierdziu nie opuścił grzesznego człowieka. Kary będące następstwem grzechu, praca (Rdz 3, 19) stanowią także lekarstwo, które zmniejsza szkody spowodowane przez grzech. Po upadku małżeństwo pomaga przezwyciężyć zamknięcie się w sobie, egoizm, miłość własną, szukanie własnych przyjemności, pomaga otworzyć się na drugiego człowieka, na wzajemną pomoc i dar z siebie.”(KKK 1609) Co więcej, tak jak grzech zaowocował zranieniem całej ludzkiej natury, w tym zdolności człowieka do bezinteresownej miłości, tak odkupienie dokonane przez Chrystusa na Krzyżu obejmuje całego człowieka i odnawia w nim możliwość otwarcia się na innych i uczynienia ofiary z własnego życia dla drugiej osoby. Tak więc chrześcijanie, ci, którzy weszli w tajemnicę zbawienia, nie mogą poddawać się zwątpieniu na myśl o budowaniu wspólnoty małżeńskiej. Właśnie oni mają szczególną szansę zbliżyć się w tym wspólnym życiu do „początku”. W ich życiu każdy grzech, który będzie stanowił naruszenie jedności rodziny, może zostać zanurzony w przebaczeniu Bożym i każde powstające w ten sposób zranienie w drugiej osobie może zostać powierzone miłosierdziu Chrystusa, który jest jak lekarz do słabych i chorych. „Przychodząc, by przywrócić pierwotny porządek stworzenia, zakłócony przez grzech, Jezus daje siłę i łaskę do przeżywania małżeństwa w nowych wymiarach Królestwa Bożego. Idąc za Chrystusem, wyrzekając się siebie, biorąc na siebie swój krzyż, małżonkowie będą mogli pierwotny sens małżeństwa i żyć według niego z pomocą Chrystusa. Łaska małżeństwa chrześcijańskiego jest owocem Krzyża Chrystusa, będącego źródłem całego życia chrześcijańskiego.” (KKK 1615)
Ową szczególną łaskę otrzymują małżonkowie przez sakrament małżeństwa, gdyż „małżeńskie przymierze (…) zostało między ochrzczonymi podniesione przez Chrystusa Pana do godności sakramentu” (Kodeks Prawa Kanonicznego kan. 1055 par.1). Stanowi on w ich życiu znak i narzędzie daru Bożego, dzięki któremu „w obowiązkach i godności swojego stanu są utwierdzani i jakby uświęcani” (Gaudium et Spes, 48 ). Dlatego wierzący, decydując się na założenie nowej rodziny, z jednej strony podejmują trud budowy wspólnoty zgodnej z pierwotnym zamysłem Boga wobec człowieka, z drugiej jednak mają prawo spodziewać się, że zostaną do tego zadania uzdolnieni przez szczególną łaskę sakramentalną. Czy jest więc powód, dla którego mieliby z takiego daru rezygnować i zdać się wyłącznie na własne siły? Musiałoby to wynikać chyba z braku autentycznej decyzji na wejście w małżeństwo. Kodeks Prawa Kanonicznego podkreśla, iż „między ochrzczonymi nie może istnieć ważna umowa małżeńska, która tym samym nie byłaby sakramentem” (kan. 1055 par. 2). Sakramentalność małżeństwa pociąga za sobą jeszcze jedną konsekwencję. Relacja mężczyzny i kobiety, włączona w tajemnicę Mistycznego Ciała Chrystusa, ma być dla świata znakiem objawiającym miłość, która łączy Chrystusa i Kościół. Św. Paweł naucza na temat małżeństwa chrześcijańskiego: „Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus - Głową Kościoła: On - Zbawca Ciała. Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom - we wszystkim. Mężowie miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, aby osobiście stawić przed sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany. Mężowie powinni miłować swoje żony, tak jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje. Przecież nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała, lecz [każdy] je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus - Kościół, bo jesteśmy członkami Jego Ciała. Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną swoją, i będą dwoje jednym ciałem. Tajemnica to wielka, a ja mówię: w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła.” (Ef 5, 22-32) Zatem mąż i żona, ich wspólne życie, nie jest wyłącznie ich prywatną sprawą i własnym problemem. Mają je przeżywać w perspektywie wiary i w otwartości na to, jak Bóg będzie chciał posłużyć się nimi dla zbawienia innych ludzi. Małżeństwo chrześcijan, choć jest oparte na tym, co naturalne w człowieku, sięga w rzeczywistość nadprzyrodzoną i tylko w takim horyzoncie może być do końca zrozumiałe. Dla zawierających je staje się nie tylko sposobem na życie, ale drogą do coraz pełniejszego zjednoczenia z Bogiem, droga do świętości. Zatem mąż i żona mają osiągać pełnię życia chrześcijańskiego nie „mimo” trwania w małżeństwie, ale właśnie poprzez nie. To jest właściwy dla nich sposób bycia częścią Kościoła.

Z tego wynika w sposób oczywisty troska Kościoła i jego pasterzy o rodziny. Realizuje się ona przez nauczanie o powołaniu małżeńskim, przez opiekę duchową nad rodzinami i przygotowującymi się do ich założenia. Innym wymiarem tej samej uwagi jest zagwarantowanie w prawie kościelnym szczególnej ochrony dla zawierających małżeństwo. Stąd biorą się rozmaite obwarowania i wymogi – by nikt nie podejmował tej decyzji pochopnie i w warunkach, które mogłyby na przyszłość okazać się szkodliwe dla więzi małżeńskiej. Wreszcie Kościół chce owocnie sprawować sam sakrament małżeństwa, to znaczy w taki sposób, aby przebieg liturgii pozwolił jej uczestnikom jak najpełniej otworzyć się na przychodzącą łaskę.

Zawarcie małżeństwa w Kościele określa przede wszystkim rzeczywistość duchową i wewnętrzną. Ci, którzy są Kościołem nie mogą niczego uczynić poza nim, a Kościół nie może zignorować żadnego istotnego elementu życia swoich dzieci. Obyśmy coraz bardziej nabierali umiejętności takiego patrzenia na swoje życie. (Elżbieta Fulek)

Źródło:
http://liturgia.wiara.pl/doc/420765.O-sakramencie-malzenstwa/2